Dziś pierwszy raz od kupienia Subwaya oglądał weterynarz.
Potwierdził z pewnym zdziwieniem, że istotnie mimo 6 lat ścigania ma zdrowe ścięgna i czyste nogi. W dwóch kopytkach strzałki są za głebokie, ja je dziegciowałam ale zalecił jeszcze siny kamień (siarczan miedzi) żeby je osuszyć, a dziegciem nie tylko smarowac ale wcisnąc nasączony nim wacik głęboko w strzałkę. Przednie kopyta co sama widziałam są troche krzywe, wewnętrzne ściany dłuższe od zewnętrznych, mam nadzieję że znajomy werkujący swoje konie sobie z tym poradzi i nie trzeba będzie wzywać superdrogiego superprofesjonalisty.
Ze smutniejszych rzeczy: konik ma początki zaćmy i dychawicy:( widzi póki co dobrze, ale podobno widac mu w oczku jakies drobinki i lekkie zmętnienie, podobno w tym wieku to tak sie juz dzieje, podobnie z dychawica po takiej eksploatacji jaka przeszedł. Ale nie kaszle i może pracowac lekko pod siodłem, jesli zacznie sie kaszel to dostanie leki.
Konik został tez odrobaczony, środkiem działającym też na wszoły, za 10 dni powtórka (żeby zniszczyc to co sie z jaj wylęgło).
Gula która ma na szyi na szczęście nie jest powiększona tarczycą.
Za tydzień czeka konika tarnikowanie zębów:)
Przy okazji wydało się że rzeczywiście mężczyzn mniej lubi, boi sie i musi miec złe wspomnienia z torów. Pierwsze spotkanie z gospodynią, jej synową, moją mamą były bezproblemowe, koń daje sie oglądać, głaskać, prowadzic itd. weterynarza sie bał, nie chciał dac sie osłuchać, panikował na widok stetoskopu, lękał się strzykawki ze środkiem odrobaczającym. Także 'szkołe "musiał widać biedaczek przejść...Nawet podczas późniejszego spaceru dało sie zauważyc że był poddenerwowany, nieufny, bardziej skory do przyspieszenia, płochliwy...
No nic, najważniejsze że jestem spokojniejsza o niego, bo fachowiec go obejrzał, wiem co z nim robić, wiem że dobrze go karmię i nie robie mu krzywdy jeżdżeniem. I oby zdrowiał sobie powolutku:)
komentarze (0) | dodaj komentarz